Jesteś tutaj
Home > PORADY Z ŻYCIA WZIĘTE > Jeżdżę na rowerze – robię to, co kocham

Jeżdżę na rowerze – robię to, co kocham

Święta Bożego Narodzenia nieodmiennie kojarzą mi się z radością. Kiedyś kojarzyły mi się jeszcze ze śniegiem, no ale sami wiecie, że ostatnio zimy są do bani.  Idąc tropem skojarzeń: świąteczna radość kojarzy mi się z prezentami, a te z jazdą na rowerze. I nie pytajcie dlaczego akurat tak, a nie inaczej 😉  No i ja właśnie o tym, o rowerze.

Okazuje się, że napisanie: jeżdżę na rowerze, bo to kocham, zalatuje banałem. Zupełny brak oryginalności, bo przecież każdy rowerzysta powie to samo. No trudno, będę mało odkrywcza jeśli chodzi o określenie mojej pasji w jednym zdaniu i  napiszę tylko tyle: Kocham jazdę na rowerze„. Nie odkrywam Ameryki, nie wymyślam prochu, piszę jak jest.

Mój rower i wszystko to, co z nim związane to sól mojego życia, bez tego nic nie smakowałoby tak jak teraz. Wiem, brzmi jak frazes, tyle tylko, że to prawda. Pasja rowerowa otacza mnie jak powietrze, jest wszędzie. Jeżdżąc na rowerze podziwiam piękno przyrody, na rowerze trenuję wylewając litry potu, na rowerze przekraczam granice własnych słabości, na rowerze poznaję nowych, ciekawych ludzi, na rowerze się uśmiecham. Na rowerze po prostu kocham życie. A kiedy rower odpoczywa, oglądam wielkie toury, przeglądam rowerowe portale,  szukam sprzętowych nowości. Od tego nie da uciec.

Moja pasja rowerowa to nie tylko robienie tego, co kocham, to styl życia, to stan umysłu.

Nie wiem jak Wy, ale ja cały czas jestem nastawiona na tryb „rower”. Jadąc samochodem niemal zawsze z okien wypatruję fajnych dróżek na rower, nachylenie drogi oceniam pod kątem podjazdu rowerem, przyglądam się mijanym rowerzystom. A nawet milej myślę o kierowcach w samochodach z bagażnikiem rowerowym, bo przecież to „swój” człowiek.

A sam rower? Dla mnie to nie jest tylko sprzęt. To rzecz, która towarzyszy mi w wielu ważnych dla mnie chwilach. Hmm… może to dziwnie zabrzmi, dla niektórych pewnie śmiesznie, ktoś może puknie się w czoło i pomyśli: wariatka…. natomiast mogę śmiało powiedzieć o moim rowerze – przyjaciel.

Jest ze mną kiedy świeci słońce…

dsc00096

…kiedy pada deszcz…

dsc08504

…kiedy jest przyjemnie i kiedy jest ciężko…

dsc08306

…kiedy cieszę się chwilą dla siebie i kiedy spotykam przyjaciół…

dsc09977

…w lesie, w polu, w górach, które kocham…

dsc09972

Rowerowa pasja pokazała mi, że jestem silniejsza niż sądziłam. Po przejechaniu trudnej trasy jestem dumna, szczęśliwa i wiem, że nie ma rzeczy, która mogłaby mnie złamać. Amatorskie jeżdżenie na rowerze z zabarwieniem sportowym daje mnóstwo bólu, wylanego potu, czasem łez… a przecież nie ostawiam roweru. Podejmuję kolejną próbę zdobycia góry, która mnie pokonała, uczę się jeździć szybciej, lepiej, dalej.  Jazda na rowerze nauczyła mnie wytrwałości i pokonywania siebie.

Mój rower bywa też moim terapeutą w trudnych sytuacjach. Kiedy smutno, kiedy źle, siądź na rower, przejedź się…. No więc siadam na rower i jadę robić podjazdy. Na trzeciej górze jestem już tylko ja, rower, przyśpieszony oddech i podjazd do pokonania. Problemy robią się wtedy dużo mniejsze, a czasem choć na chwilę niewidoczne.

Rower to wolność. Uwielbiam jazdę w teren, czuję się wtedy wolna!  Błota,  pola, lasy, szukanie ciekawych dróg, znajdowanie nowych magicznych miejsc. Ile to razy na drodze, której nie znam, po pokonaniu zakrętu myślę sobie: jak tu pięknie! Ile razy po pokonaniu podjazdu, już na górze w ułamku sekundy zapominam o pieczeniu w nogach, o tym, że brakło tchu, bo widoki wynagrodzą wszystko. Przejazd nową trasą, zdobycie kolejnego wzniesienia….rewelacja! Nawet pisząc to uśmiecham się. To właśnie radość. Radość z pasji. Radość z jazdy rowerem.  Ta sama radość, z którą kojarzą mi się cudowne święta Bożego Narodzenia.

Mam nadzieję, że pasja rowerowa będzie ze mną zawsze. I niech zawsze daje mi tyle radości co teraz, albo jeszcze więcej! Tego właśnie sobie i Wam życzę na święta. 

Top