Co się polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje

Zdanie “co się polepszy, to się popieprzy” zostało wypowiedziane przed laty we wspaniałym Studenckim Teatrze Satyryków, a później w Kabarecie Olgi Lipińskiej. Zdanie to idealnie oddaje rzeczywistość na Stadionie Leśnym w Kielcach. 

Uzupełniając jeszcze cytatem  z serialu “Kiepscy”

“Co się polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje.” to już sedno sprawy.

W zeszłym roku z pełnym zadowoleniem doniosłam o pozytywnych zmianach na szlaku rowerowym na kieleckicm Stadionie Leśnym, o czym przeczytasz tutaj .

To był wrzesień i czas kończenia realizacji szlaku rowerowego Polski wschodniej Green Velo. Choć ogólnie realizacja Green Velo odbiegała od mojego pojęcia dobrej roboty, to pewne zmiany na terenie leśnym Stadionu bardzo mi się spodobały. Znam większość tamtejszych ścieżek na pamięć, a co za tym idzie także miejsc newralgicznych. Stale w tych samych miejscach było błoto, w tych samych zbierała się woda, w tych samych spływała woda po roztopach. Przyroda jest dosyć regularna i od wielu lat w konkretnych punktach można było się spodziewać tego samego.

I tu pewnego dnia zaszła zmiana. Na drodze leśnej w kierunku rezerwatu Biesak-Białogon, na której spotykają się 3 tutejsze szlaki rowerowe dokonano poprawy nawierzchni. W miejscu, gdzie gdzie zawsze było bardzo błotniście, bo woda akurat tam miała miejsce przedostawania się na drugą stronę drogi zrobiono mostek, a pod nim betonową rurę przepustową. Pomysł genialny i wydawałoby się prosty. Niestety nie sprawdził się tak jak powinien. Błoto jak było tak jest, tylko 20 metrów wcześniej. Rura odpływowa pozbawiona jest pracy, bo woda płynie tam, gdzie się jej spodoba. Wydaje mi się, że projektant tego cuda nie zaprzyjaźnił się z lasem i nie wie jak poskromić wodę po roztopach.

Kolejne kilkaset metrów leśnej drogi w zeszłym roku wyrównano, poszerzono i nałożono jako nawierzchnię coś co wyglądało jak zmieszany z czymś piasek. Cieszyłam się, bo to jeden z popularniejszych odcinków szlaków na tym terenie i wiedziałam, że jazda na rowerze choćby z dziećmi nie sprawi tu już kłopotu. Pod koniec lutego tego roku, czyli pół roku po moich zachwytach, pojechałam tamtą drogą. Zamurowało mnie. Zeszłoroczna robota całkowicie poszła na marne. Napiszę więcej, obecny stan drogi jest znacznie gorszy niż przed dokonaniem poprawek. Na zdjęciach poniżej ten sam odcinek drogi.

Paradoks. Jak coś przed naprawą może być lepsze niż po naprawie? Ano może. Nie wiem, co rozjeździło tę drogę, nie wnikam, choć wydaje mi się, że służby leśne. Niedaleko robiona jest wycinka. Bezmyślnie zniszczono fajny fragment szlaku. Chyba nie jestem zaskoczona… jak to w Polsce… “Co się polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje”.

http://www.passa.waw.pl/

Posted in TRASY ROWEROWE, TURYSTYKA and tagged .

Dodaj komentarz