Dieter „Didi” Senft zwany El Diablo rezygnuje z kibicowania na tourach

Jestem pewna, że każdy wielbiciel wielkiego kolarstwa i wielkich tourów widział starszego Pana przebranego za Diabła. Jest nieodłącznym elementem krajobrazu na trasach Tour de Frnace i Giro d’Italia. Ten miły starszy pan to Niemiec Dieter „Didi” Senft nazwany, od diabelskiego przebrania, El Diablo. Od dwóch dekad Didi pojawia się na trasach wyścigów jako diabeł z trójzębem w dłoni.El Diablo jest nie tylko fanem kolarstwa, jest znanym wynalazcą. Skonstruował ponad 120 wyjątkowych rowerów, w tym największego roweru w kształcie gitary.

Stały bywalec TdF i Giro niestety zapowiada przejście na kibicowską emeryturę. 62-letni Senft uznał, że z powodu złego stanu zdrowia, a róznież z powodu braku sponsorów zawiesza pojawianie się na tourach. Brak emisji wielkich tourów w niemieckiej telewizji spowodował wycofanie się sponsorów Didiego. El Diablo otrzymuje emeryturę w wysokości 500€ i nie ma możliwości pokrycia kosztów podróży do miejsc na trasie wyścigów.

Dwa lata temu Didi przeszedł operację usunięcia skrzepu krwi w mózgu i ogłosił wtedy, że nie będzie go na rasie wyścigów w 2012 roku. Powrócił na dwa etapy 100 edycji Tour de France w 2013 roku, był na etapie 15, który odbywał się na zboczach Mont Ventoux i na 18, odbywającym się w okolicach L’Alpe d’Huez.

Zdjęcia El Diablo na tle peletonu obiegały cały świat, to wspaniały niezwykle charyzmatyczny człowiek. Od 20 lat związany z kibicowaniem na wielkich tourach. Wiem, że będzie brakowac jego fantazji i zdjęć z jego udziałem. Z pewnością znajdą się naśladowcy Didiego, bez wątpienia jednak El Diablo jest jedyny i niepowtarzalny. A może jeszcze zmieni zdanie?

Źródło: cyclingweekly.co.uk, zdjęcia:internet

Dodaj komentarz