Jesteś tutaj
Home > STYL ŻYCIA > Jesienny motywator rowerowy

Jesienny motywator rowerowy

Jest koniec października i ogólnie rzecz ujmując sezon rowerowy wielkimi krokami zbliża się ku końcowi. Oczywiście wiem, że są tacy, którzy kręcą cały rok, niemniej tym, którzy jesienią chcą odwiesić rower na kołek zasugeruję, że może warto to jeszcze przemyśleć.

Trudno o motywację kiedy za oknem jest szaro, zimo i mokro. Nie chce się jeździć na rowerze, rozumiem to doskonale. Wiem też,  że tę niechęć można przezwyciężyć, przetestowałam to na sobie.

Przede wszystkim należy pamiętać, że fajnie byłoby podtrzymać formę zbudowaną w sezonie. Szkoda byłoby ją stracić, a jak to mawiają trenerzy kolarstwa, wyścigi wygrywa się zimą. Oznacza to ni mniej ni więcej, tylko że jazda jesienią, a potem zimą zaowocuje w następnym sezonie lepszymi wynikami.

Znam to a autopsji. Kiedy za oknem jest brzydko, a pogoda taka, że tylko upić się warto, to nie chce mi się iść na rower… to znaczy chciałabym… ale mi się nie chce… I wtedy muszę załączyć swój motywator.

Po pierwsze trzeba ruszyć tyłek. Najtrudniej jest wyjść z domu. Najwięcej czasu zajmuje mi podjęcie decyzji: iść czy nie iść? Już wiem z doświadczenia, że zastanawianie się nad tym to starta czasu. I tak raczej wyjdę na rower, a przez to zwlekanie mogę stracić chwilę dobrej pogody. Jesienią i zimą pogoda bywa kapryśna, trzeba więc korzystać z każdej okazji. Po prostu ubierz się i wyjdź.

Po drugie należy uświadomić sobie, że nie ma złej pogody. Oczywiście nie mam na myśli pogody gdy jest gradobicie, mróz stulecia czy inne kataklizmy. Mam na myśli przyjęcie z całym inwentarzem naszego klimatu, w którym oprócz pięknej wiosny i lata jest jeszcze jesień i zima. Taki mamy klimat i nie ma z czym walczyć, trzeba się przystosować. Są tacy, którzy mają gorzej.

Po trzecie trzeba zapewnić sobie komfort w czasie jazdy. Większość z rowerzystów wie, jak jego organizm reaguje na zimno. Mnie najpierw marzną stopy, potem kolana i palce u rąk. Jazda z kończynami przewianymi i zmarzniętymi to żadna przyjemność. Mając taką wiedzę łatwo jest temu zapobiec. Założenie dpowiedniej odzieży, czy też zastosowanie dodatkowo sztuczek survivalu (np owijanie stóp gazetami, czy innym izolatoerm) pozwala na zabezpiecznie się przed zimnem. Przynajmniej w jakimś stopniu. Trzeba zachować zdrowy rozsądek i dostosować czas jazdy do swoich możliwości.

Po czwarte należy zdać sobie sprawę z zalet jesiennych warunków do jazdy. Jesienne błoto jest wyjątkowe. Zupełnie inne niż na wiosnę,…fajniejsze! Wolę jesienią taplać się w błocie niż wiosną. Jesienią można podszkolić swoją technikę w jeździe po błotku, czy śliskich kamieniach przykrytych liśćmi spadającymi z drzew. To też okazja do spróbowania swoich sił w jeździe przełajowej, jeśli ktoś będzie miał ochotę.

20151022_143055Po piąte spójrzmy na jesień łaskawszym okiem. To piękna pory roku. Mglista i tajemnicza jesień z feerią barw na drzewach jest jedyna w swoim rodzaju. Tylko się zachwycać! Siedząc w domu nie zobaczysz uroków jesieni. Zawsze kiedy już wyjdę z domu cieszę się, że to zrobiłam.  Jesienne  widoki – bezcenne.  A zapach jesiennego lasu pachnącego wilgotną ziemią? Ja to uwielbiam.

Po szóste i najważniejsze trzeba zapamiętać, że każda jazda rowerem może być nagrodzona ciastkiem zjedzonym bez wyrzutów sumienia, że pójdzie w biodra 🙂

Zatem jazda rowerem powoduje swobodne konsumowanie słodyczy. Mnie to pasuje 🙂

Dodaj komentarz

Top