Koła 29″ – miłość od pierwszego jeżdżenia

To było tak, że za żadne skarby nie chciałam mieć roweru na kołach 29.  Naczytałam się, że dla mnie, osoby średniego wzrostu, to koła po prostu za wielkie. Nie chciałam wyglądać jak knypek przyklejony do zbyt dużego roweru. Wiedziałam oczywiście, że koła 26 w Skarbusiu to przeżytek, jednak najlepszym wyjściem wydawały mi się koła o rozmiarze 27,5. Kiedy przyszedł czas pt “kupuję nowy rower”,  było to jednoznaczne z tym, że właśnie na kołach 27,5.

Pewnego  majowego dnia tego roku słowo ciałem się stało i  poszłam wybrać nowiuteńki, cudownie pachnący sklepem rower.

Poszłam do poleconego mi miejsca z fachowcem za ladą.  Dialogi na dwa koła i cztery nogi wyglądały z grubsza tak…

“Dzień dobry.  Poproszę rower górski na kołach 27,5, maksymalna cena to tyle i tyle co mi proponujesz Panie Sprzedawco” – Zagajam.
“Koła 29 będą lepsze” – Sprzedawca prosto z mostu mówi co myśli w tym temacie.
“29 są dla mnie za duże. Jestem średniego wzrostu i chyba dobrze mi będzie na 27,5” – Staram się być asertywna.
“Nie ma takiej opcji, polecam 29, na prawdę będą lepsze. Nie ma sensu siadać na 27,5, bo nie poczujesz różnicy” – Sprzedawca zaczyna używać argumentów.
“No, ale ja wolę kupić 27,5” – trzymam się swojego, choć argumentów brak.
“To nie u mnie, ja Ci na 27,5 nie sprzedam, bo uważam, że lepsze są dla Ciebie 29. Przejedź się na próbę” – Jaki uparty i pewny swojego!
“Dobra, wyciągaj rower na próbę” – Uległam ;).

I wtedy go zobaczyłam….

Moje cudo na kołach 29

Mój rower. Mój wymarzony KTM w kolorze tak brzydkim, że aż mi się spodobał. Zakochałam się. Przejechałam się minutkę i już wiedziałam, że to ON. I w takich to okolicznościach przyrody kupiłam rower na kołach 29.

Od razu pognałam w ukochany teren, na górę Pierścienicę, w Pasmo Posłowickie – mekkę kieleckich kolarzy mtb. Jest tam kilka takich miejsc, które do tej pory  były na mojej liście ” do zdobycia”.  Podjęłam próbę na nowym rowerze, no i stał się cud! Zdobyłam to, co do tej pory było nie do zdobycia. Pokonałam przeszkody, które do tej pory sprawiały mi kłopot.

Zaprawdę powiadam Wam, koła 29 mają moc. Najpierwsze wrażenie które pamiętam to, że pomimo szerokiej kierownicy był cudownie zwrotny. Na kursie enduro uczyli mnie, że to ja mam kierować rowerem, a nie on mną i na tym rowerze to wspaniale zadziałało. Doskonała sterowność.

Szczerze przyznam, że odkryłam mtb na nowo i na nowo się w nim zakochałam. Tylko bardziej… jeśli to w ogóle możliwe. To było cudowne!

Jeżdżąc mtb na Skarbusiu czułam się rozbrykany kucyk. O, kamyczek! Błotełko! Korzenie! Wolniej, szybciej, przeszkoda, szukaj twardego gruntu. Niezła zabawa! Na kołach 29 nie czuję się jak jeden kucyk, czuję się jak całe stado kucyków. Całe Ponyville razem wzięte! 😀 Totalna wszechogarniająca radocha 😀

Wniosek z tego może być tylko jeden, rower na kołach 29 sprawia, że mogę więcej. W momencie kiedy przesiadłam się na duże koła moje umiejętności były przecież te same. A jednak pokonałam przeszkody, które do tej pory były moją zmorą. Może to zabrzmi jak frazes, natomiast mogę z szczerze napisać, że koła 29 dodały mi odwagi. Przestałam się bać trudnych kolein, pooranych rowkami dróg. Lepiej idą mi techniczne podjazdy, pewniej czuję się na zjazdach. Trudne, techniczne miejsca mam ochotę pokonywać bez lęku, że w nich utknę.

Cóż mogę napisać…. Polecam duże koła!

Z całego serca dziękuję Grześkowi z Metrobikes Kielce za jego upór poparty fachowością i ogromną wiedzą. Nie mogłam trafić lepiej.
Dziękuję! 😀

Posted in BLOG, MTB, PORADY Z ŻYCIA WZIĘTE and tagged , .

Dodaj komentarz