Mój to Nochal, a Twój rower jak ma na imię?

Nie wiem czemu, ale nie wyobrażam sobie, żeby moje rowery nie były nazwane. Że niby jak mam się do nich zwracać? Per rowerze? Do bani. Dlatego każdy z nich ma imię i każde z nich jest jedyne i do niego pasujące.

Najpierwszy był Skarbuś….

Ja i Skarbuś

Imię Skarbuś wzięło się z  Epoki lodowcowej 4: Wędrówka Kontynentów.  Skarbuś to było “zwierzątko” Babci. Wszyscy myśleli, że jest wymyślone lub zdechłe. Motyw babci i Skarbusia bawił mnie do łez.  Nie wiem czemu, ale Skarbuś do mojego Krossa pasowało idealnie.  Zawsze jak wchodziłam do rowerowni to witałam się :”Co słychać mój Skarbie? “.

Przeczytałam na jakimś  blogu o badaniach naukowców z Harvardu, A. Weytz’a, N. Epley’a i J.T. Caccioppo’a, którzy wykazali, że najczęściej nadawanie nazw rzeczom, czyli również rowerom, jest spowodowane mało intensywnym życiem emocjonalnym. To znaczy, że jeżeli nie mamy obok siebie w swoim życiu nikogo ważnego dla nas, nazywamy otaczające nas rzeczy imionami, którymi próbujemy zastąpić sobie kontakty międzyludzkie.

Raczej nie chciałabym się znać z tymi Panami Naukowcami.  To jakieś smutasy. Nadawanie imion jest fajne 😀 i kojarzy się wyłącznie pozytywnie! I co z tego, że ktoś czasem popatrzy na mnie z litością, myśląc, że moje życie jest ubogie emocjonalnie? Olać to! Ciekawe jak wygląda jego życie emocjonalne? Raczej wolę nie wiedzieć 😀

Wracając do sprawy, najpierwszy Skarbuś, który bardzo długo królował w rowerowni. Przyszedł jednak taki dzień, że nastał dla niego czas emerytury, a dla nowych modeli czas chwały.

Druga była Chuda…

Ja i Chuda

Jest taka zgrabna, lekka i powabna! Dostała imię w pięć sekund po kupnie. Od razu skojarzyła mi się czymś ładnym, a słowo ładny ze słowem beauty, a tu już skojarzenie poleciało szybko… dokładnie rzecz ujmując skojarzyło mi się z kosmetykami marki Huda Beauty. Jest więc Huda i jest beauty. No, ale że należało to spolszczyć, została Chuda Beauty, czyli po prostu Chuda.

Trzeci nosi imię Bluenose….

Ja i Nochal

Kiedy go zobaczyłam po raz pierwszy,  pomyślałam, że projektant tego modelu wymyślił ten brzydki niebieski w bezsenną noc. Ciągle chodziło mi po głowie: niebieski, niebieski, niebieski… aż usłyszałam szantę “Bluenose”. No tak! To o nim! Niebieski Nochal, brzydki i wspaniały 😀

Takie to moje historyjki. Myśląc o Skarbusiu, Chudej i Nochalu zawsze się uśmiecham. Czemu nadałam im imiona? Bo te rowery to spora część mojego życia i są dla mnie bardzo ważne. Nie obchodzi mnie co myślą na ten temat naukowcy, nie obchodzi mnie, że niektórzy moi znajomi uważają mnie za wariatkę.  Nie chcę tkwić w ramkach “normalności”, chcę, żeby moje ukochane rzeczy miały imiona. Smutasy niech gadają co chcą, ja z moją rowerową trójcą: Skarbusiem, Chudą i Nochalem jestem bardzo szczęśliwa 😀

A jakie są historie imion Waszych rowerów?…

 

 

Posted in BLOG and tagged .

Dodaj komentarz