Jesteś tutaj
Home > PORADY Z ŻYCIA WZIĘTE > Planowanie wycieczki rowerowej – po pierwsze dystans

Planowanie wycieczki rowerowej – po pierwsze dystans

Wiosna tuż tuż. Nowy sezon rowerowy zbliża się wielkimi krokami. Z pewnością dla wielu w Was będzie to pierwszy sezon, w którym zdecydujecie się pojechać za miasto. Niektórzy być może odstawili rowery i w nowy sezon wjadą po zimowej przerwie. Warto wiedzieć jak zaplanować wycieczkę rowerową, szczególnie na początku sezonu, w taki sposób żeby sprawiła wam przyjemność. Wydaje się proste? Nie do końca.

W tym wpisie zajmę się dystansem wycieczki rowerowej. Jak daleko pojechać? Na co zwrócić uwagę przy ustalaniu długości trasy?

Oceńcie swoje możliwości
Planując wycieczkę rowerową podstawową kwestią jest jest długość. Dystans będzie zależał przede wszystkim od waszych możliwości. I tu bądźcie ze sobą szczerzy. Nie przeceniajcie swoich sił, zwłaszcza na początku sezonu. Jedną z mniej przyjemnych rzeczy jest brak siły na wycieczce. Bywa tak, że jak mówią kolarze, odcina prąd, po prostu zupełnie brakuje energii, żeby jechać. Z własnego doświadczenia wiem, że w takiej sytuacji każdy kilometr ciągnie się jak guma arabska. Nie sądźcie, że zaczynając przygodę z turystyką rowerową, lub siadając po zimie na rower będziecie mogli poknać mistrzowski dystans. Raczej nie próbujcie być mistrzami i rekodzistami już na samym początku sezonu, bo możecie się rozczarować i zniechęcić. Do formy można dojść małymi kroczkami. Jazda ma być przyjemnością, a nie od dziś wiadomo, że przyjemności należy dawkować.

Na początku planujcie krótkie wycieczki. Pozwólcie sobie na poczucie niedosytu, wtedy z pewnością chętniej znów siądziecie na rower. Znacie powiedzenie, że trening czyni mistrza? Otóż to. Z każdym kolejnym wyjazdem będzie czuli w sobie większą siłę, a co za tym idzie chęć do poknywania większych odległości.

Zdarza się, że początkujący turyści rowerowi nie myślą o powrocie. Mylnie sądzą, że w czasie powrotu będą mieć tyle siły co na starcie. Nic z tego, każdy kolejny kilometr to rosnące zmęcznie. Powrót z pewnością będzie cięższy niż pierwsza połowa drogi. I na nic nie zda się myślenie: będę jechać wolno. To nie ma znaczenia, nasz organizm będzie zużywał energię nawet przy wolnej jeździe.

Szlakiem czy nie?
Na początek proponuję jazdę przede wszystkim znanymi wam drogami. Może to być na przykład trasa drogami, którymi spacerujecie. Jeżeli wybierzecie się na szlak, bądźcie pewni jaki ma przebieg i długość. Natomiast lepiej na początku unikać wycieczek szlakami, co do których nie jesteście pewni przebiegu czy podłoża. W najgorszym przypadku może okazać się, że szlak jest źle oznakowany i zamiast cieszyć się jazdą będziecie szukać drogi. Może być również tak, że jakieś miejsce z różnych powodów jest trudne do pokonania, a co za tym idzie tracicie czas i energię. Zamiast rekreacji jest walka o przetrwanie. Na takie wyzwania przyjdzie jeszcze czas. Mając takie niespodziewane „przygody” zdarza się, że w miejsce zaplanowanej ilości kilometrów zrobicie o 30 % więcej. Przy zmęczeniu nawet kilka nieplanowanych kilometrów ma znaczenie, bo może okazać się że ostatnie musicie pokonać z bólem mięśni.

Mapa papierowa często jest potrzebna
Mapa papierowa często jest potrzebna

Podłoże
Droga drodze nierówna, dlatego wyżej napisałam, żeby pierwsze wycieczki planować drogami, które znacie. Asfalt, dobry szuter, droga leśna czy polna mogą być odpowiednie, ważne, żeby nie zapuszczać się na początku w nieznane rejony, bo można trafić na przeszkody, które sprawią kłopot, a nie o to chodzi.

Bolące „siedzenie”
Każdemu kto mnie pyta jak sobie z tym radzić, odpowiadam, że im więcej wyjeżdżonych kilometrów, tym mniejszy ból. Bolącego siedzenia nie da się uniknąć. Nawet osoby, które dużo jeżdżą mogą odczuwać dyskomfort. W poprawie komfortu jazdy z pewnością pomogą spodenki rowerowe z wkładką, natomiast na początku zanim nie przwyczaimy naszego siedzenia do spędznia kilku godzin na siodełku dawkujmy sobie jazdę. Uwierzcie, że każdy kolejny wyjazd będzie mniej odczuwalny.

Nie licytujcie się na ilość pokonanych kilometrów
Nie patrzcie na to ile kto kilometrów przejechał. Zawsze uważałam, że pytanie „ile kilometrów zrobiłaś?” jest pozbawione sensu. Przejechałam tyle ile chciałam, na ile miałam czasu i ochoty. Nie da się porównać na przykład 20 km w górach w terenie i 20 km na płaskim po asfalcie. I wy także nabierzcie dystansu do gonitwy za ilością kilometrów. Liczy się ich jakość. Ładna okolica, piękne widoki, miejsca, rozmowa. Na początku sezonu będą to krótsze dystanse, z każdym kolejnym miesiącem dłuższe. Pobijajcie tylko własne rekordy, bo wtedy się rozwijacie.

Podsumowując, początkowo bądźcie dla siebie łaskawi, a z czasem staniecie się wytrawnymi turystami rowerowymi. Do zobaczenia na trasie! 😀

Źródło: Rowerowa strona Gór Świętokrzyskich

Dodaj komentarz

Top