Rowerem po Spiszu, trasa w sercu Zamagurza

Każda wyprawa zaczyna się od jakiejś zajawki, która z czasem zamienia się w coś większego. Przed czerwcowym długim weekendem tą zajawką była Przełęcz nad Łapszanką. Miejsce, które dzięki uprzejmości P.S. odwiedziłam kilka lat temu na motocyklu. Pokonaliśmy wtedy nieznany mi stromy podjazd i nagle wyłoniły się Tatry. To było olśnienie. W jednej chwili zakochałam się w Przełęczy nad Łapszanką i w jej najbliższej okolicy.

Przełęcz nad Łapszanką to jedno z  piękniejszych miejsc jakie znam. Godzinami mogłabym siedzieć tam na ławce, gapić się na Tatry i rozmawiać z każdym, kto choć na chwilę zatrzyma się przy kapliczce. Zatem pojawiła się zajawka do wyjazdu z rowerami w postaci Łapszanki, niewielkiej wsi położonej wzdłuż drogi prowadzącej na Przełęcz. W Łapszance została usadowiona nasza za baza wypadowa.

Łapszanka i pobliskie wsie należą do Polskiego Spisza. To przepięknej urody region w południowej Polsce. Polski Spisz to północno-zachodni skrawek Spisza położonego po polskiej i w większej części po słowackiej stronie.

Przed nami były trzy dni jazdy rowerem po wspaniałym Spiszu.

Dzień pierwszy. 

Długość trasy 25 km. Podłoże mieszane: asfalt, szutry, drogi leśne. Przewyższenia: 612 m. Najwyższy punkt 1064 m npm.

Pierwsza trasa, ze względu na pogodę i chęć rozjeżdżenia się nie była daleka. Mieszkaliśmy w połowie Łapszanki i w trasę pojechaliśmy spod domu :).

Początek był bardzo przyjemny, najpierw 3 km zjazdu do wsi Łapsze Wyżne z widokami na okoliczne pagórki, potem kolejne 4 km zjazdu do Łapsz Niżnych, a do tego jeszcze 3 km do małego skrzyżowania, gdzie wjeżdżaliśmy na szlak rowerowy.

Z głównej drogi skręciliśmy w prawo na wąską asfaltową drogę do mostku na rzece Łapszance. Po jego przekroczeniu czekała nas już tylko mozolna 10 kilometrowa wspinaczka z poziomu 590 na 1064 mnpm.

Za mostkiem przez 3 km droga asfaltowa prowadziła wśród pól, wzdłuż Kacwińskiego Potoku. Mijaliśmy pojedyncze domy i zabudowania gospodarcze. Okolica opustoszała i spokojna.  Zostawiając za sobą ostatnie zabudowania wjechaliśmy w las. Przed nami droga szutrowa, wygodna, szeroka, las pachnący, ptaki śpiewają, tylko jechać :).

Od tego momentu najbliższe 7 km prowadziło lasem i niezmiennie pod górę. Początkowo droga wznosiła się łagodnie, po paru kilometrach jednak trzeba było zacząć się spinać. Coraz stromiej, coraz stromiej, w końcu serpentyny, coraz stromiej… i końcowy akord – najbardziej strome ostatnie 100 m podjazdu. Przyśpieszony oddech… Nareszcie jest! Koniec podjazdu! Niewielka polanka, chwila na foty i odpoczynek. Jesteśmy w samym sercu Zamagórza Spiskiego. Pomiędzy drzewami mocno ograniczone przez pochmurną pogodę widoki na zamagurskie szczyty.

Po kilkunastu minutach oddech wyrównany i można jechać dalej. Od tego momentu towarzyszyć nam będzie niebieski szlak pieszy prowadzący z Kacwina do Nowej Białej. Żeby na trasie mieć urozmaicenie najlepiej kiedy jedna trudność  zamienia się na drugą. W naszym przypadku dobrą, szutrowa drogę pod górę zamieniliśmy na niemal płaską drogę w błocie po kolana, nadal lasem. Miejscami trzeba było zejść z roweru, żeby ominąć błotniste sadzawki. I pomyśleć, że jeszcze przed chwilą jechaliśmy eleganckim szutrem jak jaśnie państwo. Teraz zaczęło się po prostu mtb. Zawsze powtarzam, że lubię jak jest błotniście, natomiast nie aż tak, tu było po prostu bardzo, bardzo mokro.  Przejechaliśmy jeszcze błotnisto-kamieniste wąwozy , błotniste polne drogi i osiągnęliśmy najwyższy punkt trasy. To zbocza góry Holowiec. Las został za plecami. Wyjechaliśmy w pola, na suchą już drogę, a przed nami rozpostarły się ograniczone niskimi chmurami widoki na Magurę Spiską. Szkoda, że widoczność była kiepska, bo Holowiec to najwyższy szczyt w okolicy, więc widoki byłyby boskie. No trudno, następnym razem.

Od tego momentu już tylko w dół polną drogą, wprost do wsi Łapszanka i na Przełęcz nad Łapszanką. Tego dnia pogoda nie rozpieściła nas widokami. Tatry schowane były za chmurami, cudowny widok z Przełęczy mogłam sobie tylko wyobrazić. Na szczęście będę mogła przyjechać tu jutro 🙂

Z przełęczy tylko 3 km w dół wsi do domu na pyszny makaron z dżemem :). To był udany dzień, z niecierpliwością czekałam na dzień następny i nową trasę :).

2000px-Polski_Spisz_1.svg

Mapa Polskiego Spisza

Zapis trasy, kliknij napis traseo

Autor zdjęć PS i sprawca całego zamieszania: Paweł Sitek

2 Replies to “Rowerem po Spiszu, trasa w sercu Zamagurza”

Dodaj komentarz