Jesteś tutaj
Home > PORADY Z ŻYCIA WZIĘTE > MTB > Sposób na rowerową jesień, czyli co może się przydać

Sposób na rowerową jesień, czyli co może się przydać

Mój ukochany Andrzej Waligórski napisał „Jesień idzie, nie ma na to rady” . Od kilku dni panuje jaśnie pani kalendarzowa jesień, póki co, niezwykle łaskawa. No ale bądźmy szczerzy, nie zawsze tak będzie. Sytuacja jaka jest każdy widzi, dni coraz krótsze, poranki i wieczory chłodniejsze. Do tego jeszcze różne zjawiska jesienno-pogodowe: deszcze, mżawki i te inne opady. Taki mamy klimat i nie pozostaje nic innego jak się do tej jesieni przygotować i wyposażyć w najbardziej niezbędne akcesoria.

Oczywiście można obkupić się w mega profesjonalne jesienne Pro ubrania i akcesoria . To jednak dużo kosztuje, a ja wyznaję zasadę, że kupuję rzeczy funkcjonalne i w rozsądnych cenach. Oczywiście zawsze zaznaczam, że kto ma ochotę może być Pro. To kwestia zapatrywań.

Napiszę o tym, co sama sprawdziłam jesienią, a przydało mi się i zimą. To nie tylko ubrania, ale i pewne patenty opracowane na potrzeby własne, a wszystko oparte na prostych rzeczach. Na początku przygody z rowerem kupowałam rzeczy droższe, jak to się mówi profesjonalne. Teraz mam do tego spory dystans, kupuję zgodnie z tym, co wynika z mojego doświadczenia.

Kurtka typu softshell

dsc03423Kurtka typu softshell to mega fajny wynalazek. Doskonale chroni od zimna, jest lekka i dobrze się ją nosi. Przydaje się na chłodniejszą jesień, choć ja przejeździłam w niej i zimę. O tym, jak skonstruowany jest softshell i dlaczego jest taki funkcjonalny poczytacie tutaj .

Jesienią pod softshella nakładam tylko koszulkę termiczną lub sportową koszulkę, szybkoschnącą. Zimą oprócz koszulki termoaktywnej dodatkowo zakładam polar, tak jak na zdjęciu. Pamiętacie zatem, żeby softshell był troszkę luźniejszy, nie może krępować ruchów. Ja swoją kurtkę  softshellową kupiłam zdaje się w Biedronce i to był strzał w 10.

Kurtka od deszczu i wiatru

12615146_1010614032345361_5320304815180333189_oLekka i zwijana, pakowana w woreczek. Waży tyle co nic, zajmuje mało miejsca i jest bardzo plastyczna jeśli chodzi o pakowanie. Do tego zapakowana w woreczek może służyć jako mały statyw do aparatu.

Kurtka ochroni przed wiatrem i średnim deszczem. W czasie ulewy pomaga na tyle, że trzyma ciepło choć oczywiście będziecie przemoknięci. Na to nie ma rady. Przeżyłam w mojej kurtce oberwanie chmury, jazdę w burzy z ulewą i takie tam inne przypadki. Ważne jest to, że po deszczu, który przecież kiedyś się kończy taka lekka kurtka szybko schnie.

Moją kurtkę kupiłam w rossmanie, za około 40 pln. Służy mi doskonale.

Komin i czapka

softshell z Biedronki, komin 4F
softshell z Biedronki, komin 4F

Taką mam urodę, że musi mi być ciepło w szyję. Kominy z różnorakich materiałów dostępne są w każdym sklepie sportowym. Ja mam dwa cienkie z bawełny kupione w Decathlonie za około 14 pln sztuka do tego kilka polarowych, dwustronnych, żeby się nie nudziło jeśli chodzi o kolor. Obecnie kominy to zazwyczaj dwa w jednym, czyli komin i czapka w zależności co nam jest akurat potrzebne. Uważam, to za jeden z lepszych wynalazków sportowych. Zdarzało mi się w czasie jazdy z komina robić czapkę, kiedy temperatura nagle się obniżyła.

Moje ulubione to kominy różowe 4F kupione za 9,90 w promocji. Ceny pozostałych które mam wahają się od 20 pln do 30 pln.

Rękawiczki i okulary

Rękawiczki i okulary Decathlon
Rękawiczki i okulary Decathlon

Dłonie, podobnie jak stopy, wychładzają się najszybciej. Już od teraz jeżdżę w rękawiczkach z palcami, bo pogoda jest taka, że może szybko obniżyć się temperatura, na przykład podczas popołudniowej jazdy, kiedy słońce zaczyna chować się za drzewa. Kupuję rękawiczki dla biegaczy, poliestrowe, fajnie trzymają ciepło i szybko schną. Rękawiczki z dzianiny zdecydowanie odpadają, kiedy zamokną to mogiła. Zimno i nieprzyjemnie.

Używam rękawiczek z Decathlonu firmy Kalenji za około 20 pln.

Okulary trzeba mieć. Chronią przez oszołomionymi jesienią owadami, które zawsze wiedzą, gdzie mamy oczy i buzię,żeby tam wpaść. Okulary ochronią oczy przed błotem, a mnie ostatnio uratowały oko przed gałęzią, której nie zauważyłam Jesienią najlepiej sprawdzą się żółte  i białe. Żółte dobrze dają radę w słoneczny dzień, a mają tę zaletę, że kiedy jazda nam się przedłuży i słońce zaczyna zachodzić widoczność jest równie dobra. Okulary białe, wiadomo, przy niepogodzie.

Używam okularów z Decathlonu, 20 pln za sztukę. Mam z tym duży komfort, bo zdarza mi się okulary, jak  i rękawiczki gubić. Przy takiej cenie zgubę łatwo przeboleć. Kiedy miałam okulary za parę stówek z wymienianymi szkłami ciągle bałam się, że zgubię, albo połamię. Teraz mam spokój.

Ochrona stóp

Na mokro i deszcz : dwie pary skarpet i woreczek foliowy
Na mokro i deszcz : dwie pary skarpet i woreczek foliowy

Stopy marzną, nie ma na to rady. U mnie na chłodną jesień sprawdził się system dwóch par skarpet. Pod spód skarpety rowerowe, czy biegowe, mięsiste, cienka bawełna nie będzie odpowiednia. Na wierzch skarpety wełniane lub frotowe z podwójnej warstwy. W bucie będzie trochę grubiej, za to ciepło. Kiedy jadę w teren, w którym spodziewam się błota, wody i na przykład mokrej trawy, wtedy pomiędzy cieńszą a grubszą skarpetę zakładam na stopę woreczek foliowy śniadaniowy. Sprawdzony patent. I nie bójcie się tego, że stopa nie oddycha. Nic z tych rzeczy, woreczek nie jest bardzo szczelnie zawinięty, no i przecież woreczek nie dotyka skóry.
W zeszłym roku kupiłam ochraniacze na buty spd.  Niestety nie znalazłam w nich nic praktycznego. Wystarczy w mokrym terenie podeprzeć się nogą lub przejść kilka kroków, wjechać w troszkę wyższą mokrą trawę i koniec pieśni. Kiedy namokną trzymają zimno. Brr… Uważam, że są dobre na szosę, nie w teren.

Przydatne jesienią w plecaku

dsc00246Zawsze wożę ze sobą dodatkowe woreczki śniadaniowe. Przydają się w najmniej oczekiwanych momentach. Zdarzyło mi się w chłodny dzień zgubić rękawiczkę. Owinęłam dłoń w dwa woreczki i dojechałam do domu. Mam też ze sobą niewielkie reklamówki, potrzebne w czasie deszczu do zabezpieczenia zawartości plecaka, żadne ulewa wtedy nie straszna. Wiem, co niektórzy pomyślą: są ochraniacze na plecaki. Zapewne nie ma ochraniacza całkowicie nieprzemakalnego, no chyba, że jest podgumowany, a co za tym idzie cięższy. Reklamówki każdy ma, są lekkie i mogą przydać się na przykład wtedy, kiedy nazbieramy mokrych szyszek w lesie.
Po ostatniej jeździe w ulewie, wiem też, że będę wozić w plecaku dodatkową parę skarpet. Po deszczu jazda w mokrych butach i skarpetach to masakra. Trzeba zmienić skarpety, założyć woreczki foliowe na stopy i odizolować stopy od zimna.

 

Z pewnością macie swoje wypracowane sposoby na jesień. Każdy musi znaleźć taki system, który jest dla niego odpowiedni. Każdy ma swoje ulubione i sprawdzone rzeczy. I to chodzi! Szukajmy, testujmy i dzielmy się swoim doświadczeniem.

Życzę cudownej, mocno rowerowej jesieni!

Dodaj komentarz

Top