Ischgl IRONBIKE – najtrudniejszy maraton mtb w Europie

1-2 sierpnia 2014 w Ischgl odbędzie się najtrudniejszy w Europie maraton mtb IRONBIKE.

Ischgl to austriackie miasteczko w Tyrolu, które w 2014 roku po raz 20. będzie gospodarzem najbardziej wymagającego w Europie maratonu w kolarstwie górskim. Udział w maratonie mogą wziąć zawodnicy licencjonowani i amatorzy, czyli każdy kto tylko ma odwagę zmierzyć się z alpejskimi trasami.

Maraton proponuje trzy trasy do wyboru, łatwą, śrenią i trudną. Słowo “łatwa” może być mylące. “Łatwa” w Alpach to nie to samo co łatwa np w Beskidach, nie obrażając Beskidów. Trasy średnia i trudna to już wyższy stopień zaawansowania.

Wyścig Ischgl Ironbike to dla każdego prawdziwe wyzwanie, zaczynając od amatorów, a na wykazujących się żelazną kondycją specjalistów w mtb kończąc. Tam nikt nie ma lekko. Wymagające podjazdy, ambitne trasy, singletracki, a na okrasę, jeśli dacie radę rozglądać się dookoła przy pocie zalewającym oczy, bajeczne widoki na masyw Silvretta (najwyższy szczyt to Piz Linard 3411 mnpm).

Trasy na 2014 rok nie są jeszcze opublikowane, natomiast opis traz z 2013 daje obraz trudności.

Krótkie okrążenie, czyli trasa łatwa, jest wspaniałą opcją dla nowicjuszy w maratonach górskich. W 2013 roku trasa nie przytłaczała różnicą wysokości wynoszącą 700 m, a długość 29 km i umiarkowana trudność techniczna sprawiła, że była to trasa dla każdego, kto choć trochę jeździ mtb.

Począwszy od średniego dystansu wyścig jest wymagający. W 2013 roku średnie okrążenie miało długość 48 km i 2057 m przewyższeń. Zawodnicy zaliczyli wjazd na szczyt Idalp (2320 mnpm), który prowadzi wprawdzie drogą asfaltową, lecz jest wyczerpujący. Potem podjazd drogą szutrową na Vellilscharte, prawdziwe wyzwanie nawet dla kolarzy z dobrą kondycją. Następnie kolarze zjeżdżali po szlaku wytyczonym przez legendę kolarstwa górskiego Hansa Reya. Zajazdy z pewnością rekompensowały trudy pokonywania podjazdów. 

Dla wszystkich, którym to nie wystarczy, do pokonania jest jeszcze wielkie okrążenie, trasa trudna, czyli tzw. dystans królewski. W 2013 był to dystans 79 km i 3 820 m różnicy wzniesień.  Podział trasy następował powyżej Idalp, stromy podjazd na przełęcz Idjoch – leżącą już w Szwajcarii. Po dwóch krótkich odcinkach, na których trzeba zsiąść z rowerów trasa wyścigu osiąga swój najwyższy punkt na znajdującym się na wysokości 2 900 m npm wierzchołku Greitspitze. A potem już zjazd do Ischgl. 

Emocje na wyścigu są gwarantowane dla wszystkich, ponieważ wszyscy startują razem – po drodze każdy zawodnik decyduje się, czy wybierze krótki, średni czy długi dystans. To dodaje wyścigowi napięcia, wymaga dobrej taktyki i daje możliwość odczucia atmosfery wielkiej rywalizacji także amatorom. 

Jeśli macie ochotę zmierzyć się z mtb w Aplach wystartujcie w Ischgl Ironbike, ponieważ  doświadczona załoga organizatorów zapewnia kolarzom optymalną obsługę: dbają o wszystko, co może być potrzebne – od bezpłatnych punktów żywnościowych, przez serwis fotograficzny i mycie rowerów, aż do wielkiego Pasta Party dla wszystkich kolarzy.

źródło: www.ischgl.com, zdjęcia:www.sportvoedingwebshop.com

Czytaj więcej...

Mtb – wolność wyboru

Kocham mtb za wolność. Wolność wyboru. Rowerem górskim dojadę niemal wszędzie. Bez zastanawiania się mogę jechać tam, gdzie mi się spodoba. Jedynym ograniczeniem będzie chyba tylko zbiornik wodny i bagna. Dojeżdżając do skrzyżowania dróżek i ścieżek mogę wybrać tę, która mnie zaintryguje.  Wjeżdżam w las i od tego momentu prowadzi mnie już tylko moja ciekawość. Ostatnio w ten właśnie sposób poznałam fragment lasu położonego 12 km od Kielc pomiędzy wsiami Występa, Zachełmie i Belno. Teren zalesiony dotąd mi nie znany, choć położony tak blisko od domu. Poznałam nowe, bajkowe miejsca i to zupełnie przez przypadek. Najprzyjemniejsze są zaskoczenia takie jakie mnie i tu spotkało. Zupełnie nieoczekiwanie las się skończył i wjechałam w piękną dolinkę. Pisakowa grobla, po obu stronach przejrzysta woda i bujna roślinność. Niezwykle urokliwe miejsce – dolina Bobrzy. To taki moment, kiedy jedziesz nie wiadomo dokąd i nagle wołasz: wow! Jak pięknie! Cieszyłam się jak dziecko, że mam nowe miejsce na mojej liście miejsc urzekających.  

Z doliny Bobrzy powrót do baśniowego lasu. Klimatu bajkowości dodawały kobierce borówek. O tej porze jej listki są jasnozielone, intensywne, świeże i pokrywają całe połacie tutejszego lasu. Teren nie jest trudny można więc delektować się cudownymi okolicznościami przyrody. 

{gallery}galerie/wolnośćwyborumtb{/gallery}

Czasem jednak zdarza się, że nowa droga zaprowadzi donikąd. Jak to w życiu. Zapowiada się fantastycznie i nic z tego nie wynika. Tu zatrzymało mnie mokradło, osuwisko i wąwóz kończący się pionową ścianą. No nic, trzeba wrócić i znaleźć nową drogę. Ze znalezionych ścieżek przejechałam zaledwie małą część. Wrócę tam najszybciej jak się da, niech no tylko przestanie tak padać. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czytaj więcej...

Alpe d’Huez Megavalanche – najdłuższy downhillowy maraton na świecie.

Alpe d’Huez Megavalanche to downhillowy maraton w jednym ze swoich piękniejszych wcieleń. To jedna z najlepszych imprez mtb na świecie. Zawodnicy zjazd rozpoczynają na alpejskim lodowcu na Le Pic Blanc (3300 mnpm) , jadą przez  Alpe d’Huez kończąc na bujnych łąkach na dnie doliny w Allemont (720 mnpm). To 2000 m różnicy poziomów i około 30 km trasy. To najlepszy test dla naszego roweru, techniki jazdy i sprawności fizycznej. 

Czytaj więcej...