43 000 mil przez świat na rowerze z second-handu

W zeszłym tygodniu, na początku grudnia 2014 po 1606 dniach i 43630 przejechanych milach Charlie Walker wrócił do domu z rowerowej podróży. Początkowo miała to być podróż znad Morza Martwego pod Mount Everest. Ale im więcej o tym myślał, tym bardziej trasa się wydłużała stając się cztery razy dłuższą. Walker przejechał 61 krajów i pokonał trasę, która jest odpowiednikiem dwukrotnego okrążenia Ziemi.

Charlie wyruszył z rodzinnej wsi Bowerchalke w Wiltshire w lipcu 2010 roku, pisząc przed wyprawą: “Droga zawiedzie mnie na trzy przylądki i będzie połączeniem fantazji i krajów, które wzbudziły moją ciekawość”.

Mając bardzo ograniczony budżet rozbijał obozowiska i sam gotował. W podróż pojechał na rowerze Marin Muirwoods z secend-handu. Licznik rowerowy za 5 funtów po 10000 zerował się. Waker opowiadał, że podróżowało mu się bardzo róznie, bywały dni kiedy jechał szybko, a bywały takie kiedy bardzo wolno. Pogoda, długość dnia, terminy wiz, nastrój, ciekawość miejsca i długość odpoczynku danego dnia miały wpływ na przejechany dystans. Przed podróżą nie trenował i początki opisuje jako “chrzest bojowy”, natomiast po miesiącu jego kondycja fizyczna znacznie się poprawiła.

Wrażenia z podróży opisywał na swoim blogu charliewalkerexplore.co.uk. Na granicy afganistańsko-irańskiej był przesłuchiwany pod zarzutem szpiegostwa, postanowił też zaryzykować na dalekim wschodzie. Przemknąć pod nosem policji i armii i przejechać 2000 mil zimą przez Tybet. Pięć punktów kontrolnych udało mu się obejść skradając się nad ranem, na szóstym został zatrzymany. W Tybecie mimo zimna przejechał kilka przełęczy, niektóre z nich na wysokości ponad 5 000 m npm. Na stromych podjazdach jechał żółwim tempem około 2,5 mili na godzinę. Na najwyższej przełęczy, położonej wyżej niż baza pod Everestem musiał zsiąsć z roweru i przebijać się przez śnieżne zaspy.

Nie mniej wrażeń miał w Republice Konga, gdzie kupił wydrązony pień drzewa, załadował rower i popłynął rzeką. Wyruszył bez jakichkolwiek map. Minął wiele wodospadów, kaskad, zaliczył także spatkania z krokodylami i hipopotamami. Nie ominęła go choroba, zapadł na malarię i tufus.

Walker odwiedził wiele innych krajów: Irak, Uzbekistan, Rwandę, Mozambik… w sumie 61. Jednak ostatni miesiąc to była podróż w stronę domu, do Wielkiej Brytanii. Po powrocie uzupełnia wpisy na blogu, planuje wydanie książki. Szuka też innych wyzwań, mówi, że nie ma pośpiechu z ponownym wyruszeniem rowerem w świat. Swoje zamiłowanie do włóczęgi zaspokoi w inny, z pewnością równie ciekawy sposób.

Wspaniały człowiek, wspaniała pasja, polecam stronę podóżnika charliewalkerexplore.co.uk.

Źródło: http://road.cc/. Zdjęcia: Ch. Walker

Posted in TURYSTYKA and tagged .

Dodaj komentarz