Maratony mtb – dlaczego warto spróbować

Sezon amatorskich maratonów mtb już się rozpoczął. Większość cykli ma za sobą pierwsze edycje tegorocznego ścigania. Liczba imprez tego typu rośnie jak grzyby po deszczu, a z tego wynika, że coraz więcej rowerzystów chce zasmakować startu na maratonie mtb.

Maraton mtb to jest coś, czego każdy rowerzysta powinien spróbować choć raz w życiu. Nie da się opowiedzieć jaka panuje tam atmosfera, jak jest na trasie i jak ogromna jest radość na mecie. Trzeba to przeżyć osobiście.

20

Ja również startuję i chcę zachęcić tych, którzy się wahają, bo być może boją się, że ich umiejętności są zbyt słabe, a może wątpią w swoje siły? A może rower mają zwykły, a nie ‘wypasiony’? Niektórzy pewnie martwią się, co będzie gdy przyjadą jako ostatni, a część zapewne po prostu obawia się rywalizacji. Chciałabym rozwiać te wszystkie wątpliwości.

Nie martwcie się o umiejętności

Większość, jeżeli nie wszystkie edycje, proponują uczestnikom kilka dystansów do wyboru, pośród nich jest zawsze dystans krótki. To właśnie trasa dla tych, którzy martwią się, że nie dadzą rady. Krótki dystans nazywany w różnych cyklach Family, Fit, Fan, Mini liczy od około 10 do około 25 km. Trasa poprowadzona jest tak, żeby można było przejechać ją bez większych problemów.

Maraton mtb

Maraton mtb

Nie będzie tu stromych podjazdów, nie będzie trudnych zjazdów czy skalistych sekcji. Wciąż jednak pamiętajcie, że choć łatwe to jednak mtb, nie będzie to droga rowerowa tylko teren. Najkrótsze dystanse są tak przygotowywane, żeby można było na niego pojechać z dzieckiem. Coraz więcej par ‘dziecko + opiekun’ staje na starcie, to wspaniały widok. Zdarzyło mi się także widzieć na trasie panią w sandałach na zwykłym rowerze i dała radę. Prawda też jest taka, że czego nie dacie rady podjechać, zjechać, przejechać tam możecie poprowadzić rower. Błoto, kopny piach czy głębokie kałuże po prostu obejdźcie dookoła.To nie jest wstyd! Lepiej zsiąść z roweru i go poprowadzić niż stwarzać na trasie zagrożenie dla siebie i innych. To ma być zabawa i przyjemność. Ważne jest tylko to, żeby prowadząc rower nie przeszkadzać innym uczestnikom maratonu. Zwracajcie uwagę na to co dzieje się dookoła.

Nie martwcie się o brak kondycji

Maraton mtb dla amatorów to nie mistrzostwa świata. Kto podchodzi do tego bardzo sportowo ten ściga się na maksa, kto chce ten przejeżdża trasę w swoim tempie, w takim w jakim jest w stanie jechać. Oczywiście nie radzę robić sobie z tego wycieczki, to jednak maraton, po prostu sami ‘dokręćcie sobie śrubkę’ troszkę bardziej niż podczas jazdy na wypadzie ze znajomymi. Starajcie się pojechać trochę mocniej niż na zwykłej wycieczce. Poczujcie zmęczenie, poczujcie ból, poczujcie że to maraton, wszystko to jednak na własną miarę.

Nie martwcie się, że nie macie wypasionego roweru górskiego

Na maratony przyjeżdżają różni rowerzyści, jedni na wypasionych ultralekkich rowerach, inni na góralach ze średniej półki, a jeszcze inni na rowerach górskich z marketów. Różne oczekiwania, różne rowery. Prawda jest taka, że na rowerach trekkingowych też można jechać. Rower jest tylko środkiem transportu, dodatkiem, to wy jesteście najważniejsi. Wy i radość z pokonywania trasy.

Nie bójcie się rywalizacji

Wiele razy słyszałam od rowerzystów, że nie biorą udziału w maratonach, bo nie lubią rywalizacji. To błędne myślenie. Rywalizacja to nie jest nic złego. Poprzez starty w zawodach rozwijamy swoją pasję, a przecież każdy kto kocha mtb chce być w tym coraz lepszy.

Nawet najgorszy maraton jest najlepszym treningiem

Maraton mtb

Maraton mtb

Tak mawiał mój kolega, pasjonat mtb, który zaraził mnie miłością do kolarstwa górskiego. Jeśli kochacie mtb, jeśli lubicie włóczyć się na rowerze po lasach i polach, to maraton jest najlepszą okazją do poprawy waszych rowerowych umiejętności. Obecność innych zawodników sprawia, że będziecie mieli ochotę pojechać lepiej, mocniej, szybciej. Widzę to po sobie, mam problemy ze zjazdami, a na maratonach pokonuję swój strach. To nie jest też tak, że wtedy od razu jestem mistrzynią zjazdów. Nic z tego. Natomiast przekraczam granicę, która mnie blokuje. Rozum mówi: nie zjedziesz, a serce mówi: walcz! I walczę, staram się, uczę się i widzę poprawę. Poza tym wiadomo, że najszybciej uczymy się od innych – lepszych. Na maratonie warto podpatrywać jak radzą sobie lepsi od nas. Jak pokonują przeszkody, jaki wybierają tor jazdy. To najlepsza lekcja. Nawet jeżeli pojedziecie poniżej własnych oczekiwań, to z pewnością wyniesiecie z maratonu dla siebie jakąś naukę.

Nie martwcie się o to, że wjedziecie na metę jako ostatni

Fakt jest taki, że ktoś musi być ostatni. Jeżeli będziecie na swoim pierwszym maratonie jest szansa, że przyjedziecie na końcu stawki. No i co z tego? Każdy kto pokona trasę i przekroczy linię mety jest wygrany. Brzmi jak frazes? Być może, natomiast wiem co piszę. Na swój pierwszy maraton pojechałam zaraz po kupnie roweru górskiego. Wcześniej nie jeździłam przez 20 lat. Pojechałam na dystans średni – 5o km, bo krótkiego nie było. Miałam zero umiejętności z techniki jazdy mtb, średnią kondycję, za to chęci wielkie. Było lato, 35 stopni, trasa męcząca. W połowie dystansu, na bufecie, zeszłam z trasy i powiedziałam obsłudze, że rezygnuję. Ze złości, że jest mi tak ciężko wepchnęłam rower w krzaki, ale ostrożnie, żeby się nie zniszczył 🙂 . Obsługa namówiła mnie na dokończenie maratonu, trochę mi ściemniając, że już będzie łatwo. Nie było. Kiedy wjeżdżałam na metę słyszałam spikera: “Oooo, myśleliśmy, że ze średniej trasy wszyscy zjechali a tu mamy jeszcze jedną zawodniczkę!” Dostałam ogromne brawa! Byłam bardzo szczęśliwa, że się nie poddałam, że dojechałam, że dostałam gratulacje i barwa. Nie miało znaczenia to, że byłam ostatnia. Od tamtego maratonu, wiem, że nie ma przeszkody, której nie da się pokonać.

Startujcie w maratonach, bądźcie lepsi w tym co kochacie, spotykajcie tych, którzy dzielą z wami pasję. Atmosfery maratonów nie da się opisać, trzeba to przeżyć. Polecam 🙂

Daleszyce 2016 - początek sezonu

Daleszyce 2016 – początek sezonu

Posted in BLOG, MTB, PORADY Z ŻYCIA WZIĘTE and tagged , .

Dodaj komentarz