O wyższości spd

Wczorajsza wieczorna jazda na „cywilnym” rowerze, to znaczy rowerze córki ze zwykłymi pedałami-platformami, skłoniła mnie do stwierdzenia, że spd to wspaniały wynalazek. Po kilku latach jazdy we wpinanych butach nie wyobrażam sobie  efektywnej jazdy na platformach.

O przewadze jazdy w spd przekonałam się na jednym z moich pierwszych maratonów mtb.  Był piękny sierpniowy
dzień, jakieś pięć lat temu. Edycja Bike Maratonu w Krakowie. Ja w znakomitej formie szlifowanej od wiosny, tyle że jeszcze w sportowych butach i ze zwykłymi pedałami. Start i meta maratonu na krakowskich Błoniach – bardzo nierównym wielkim trawniku. Jazda po trawie pełnej dołków jest dużym wyzwaniem biorąc pod uwagę ściganie i jazdę na zwykłych pedałach, kiedy stopy podskakują przy każdej nierówności.

O wyższości spd nad zwykłymi pedałami przekonałam się dojeżdżając do mety. Nie mogłam zapanować nad rowerem
tak jakbym tego chciała, nie dało się przcisnąć, bo stopy co chwilę były w powietrzu. Przed metą wyprzedziło mnie kilka kolarek jadących w spd. Dojechałam 7, mogłam być na podium.

Po powrocie z maratonu kupiłam buty spd, pedały i to była najlepsza rowerowa decyzja jaką mogłam podjąć. Wiele osób boi się „przesiąść” na spd. Ja też miałam obawy, bałam się że będę zaliczać glebę za glebą, że nie nauczę się wypinać, wpinać i jeździć z nogami „przywiązanymi” do roweru.

Pokuszę o kilka porad dla tych, którzy boją się zmiany zwykłych pedałów na spd. Napiszę jak to ze mną było, mam nadzieję, że komuś doda to odwagi :).

11903462_901326996604592_1267396409_nZacznę od napisania o co w tym chodzi. Jako pierwsza pedały zatrzaskowe opracowała firma LOOK w 1983 roku. Drugim wynalazcą była japońska marka Shimano, która w 1990 roku opatentowała najsłynniejszy system zatrzaskowy – SPD (Shimano Pedaling Dynamics). SPD to zintegrowany system buta i pedału, który umożliwia przeniesienie energii rowerzysty na system napędowy roweru. W skład systemu wchodzą but i pedał, gdzie buty muszą mieć specjalne miejsce na zamontowanie tzw. bloków, które wpinają się w zatrzaski na pedałach. Zasada działania takiego rozwiązania jest prosta. But z zamontowanym blokiem wciskamy w zatrzask na pedale, podobnie jak w przypadku butów narciarskich. Mechanizm blokujący odsuwa się do tyłu i blok zostaje unieruchomiony. Wypięcie polega na przekręceniu stopy w prawo lub w lewo, aż blok uwolni się z zatrzasku. Podczas ewentualnej wywrotki pedały powinny zapewnić samoczynne uwolnienie nogi.

Tyle teorii, a teraz kilka spraw, które mnie ułatwiły naukę.

Łatwe wypinanie

Dla początkujących ważna jest przede wszystkim łatwość wypinania buta z pedału. W większości systemów siłę wypięcia buta z pedału można regulować. Zapytajcie o to przy montowaniu pedałów i bloków na butach.   Ja od początku jazdy mam ustawione na łatwe wypinanie, żeby nie mieć problemów i obaw. Tak jeżdżę do dziś.

Wybór terenu do nauki

Dla mnie ważne było, żeby uczyć na terenie, gdzie upadek będzie jak najmniej bolesny. Wybór padł na amatorskie boisko piłkarskie porośnięte gęstą trawą. Miękkie podłoże pozwoliło mi na pewien luz psychiczny, że jak upadnę na trawę to raczej nic poważnego mi się nie stanie.

Pierwsze wpięcie i wypięcie

Boisko piłkarskie to o tyle dobre miejsce, że posiada bramkę – idealną podpórkę dla początkującego kolarza z spd. Za pierwszym razem trzymałam się bramki i uczyłam się wpinać i wypinać najpierw jednego buta. Wpinałam, wypinałam, wpinałam, wypinałam raz za razem, aż do momentu, kiedy noga załapała jak to ma być. Potem przyszedł czas na drugą nogę i to samo, najpierw wpinanie i wypinanie w miejscu.

Ruszenie z miejsca

Zrobiłam to w sposób, który sprawił, że miałam mniejsze lęki. Ciągle trzymając się bramki wpięłam jednego buta, drugiego bez wpinania oparłam na pedale i ruszyłam. Kilka obrotów pedałów na początek, żeby w ogóle przekonać się jak to jest. Okazało się, że da się jeździć. Jeszcze kilka metrów z jednym wpiętym butem. Spokojne oswojenie z sytuacją. Powrót do bramki. Przytrzymanie, wpięcie tym razem obu butów i jazda! Po chwili pierwsza gleba. Chyba nie zrobiłam nawet pełnego obrotu pedałami i leżałam na trawie. Nie pamietam ;). Po zaliczeniu gleby przestałam się bać upadku. Wpięłam ponownie oba buty i pojechałam. Yeah!

Co trudniejsze: wpięcie czy wypięcie

Wbrew pozorom to nie wypinanie sprawiło mi większy kłopot w nauce jazdy w spd. Po pierwszym upadku na boisku mózg szybciutko zarejestrował, że trzeba przekręcać nogę, żeby wypiąć buta. Większy problem sprawiło mi płynne i szybkie wpinanie. Mineło parę tygodni zanim bloki buta od razu trafiały na odpowienie miejsce w pedale. Nawyk przekręcania nogi tak mi wszedł mi w krew, że robię to nawet jeżdżąc na zwykłych pedałach, np kiedy zatrzymuję się na światłach.

Uwaga na skrzyżowaniach i światłach

Z tego co pamiętam najwięcej strachu najadłam się przy pierwszej jeździe ulicami, czyli powrocie ze wspomnianego boiska do domu, przy zatrzymywaniu się na przed przejściami dla pieszych. Dosłownie w ostatniej chwili przypomninało mi się, że mam wpięte buty i w ostatniej sekundzie je wypinałam. Już więcej nie upadłam. Oczywiście zaliczam gleby w terenie. Zdarza mi się źle oszacować tor jazdy i nie zdążyć wypiąć buta, to jest normalne. Natomiast nie upadłm przez zapomnienie o wypięciu.

Zalety

Po zamianie zwykłych pedałów na spd i opanowaniu jazdy, co odbyło się szybko, poczułam, że rower i ja to jedno. Tak dzikiej przyjemności w pokonywaniu przeszkód w terenie nie miałam wcześniej jeżdżąc w zwykłych butach. Wzrost efektywnej zajdy wprost niewyobrażalny. W spd nie tylko pchamy pedały, ale i ciągniemy. Na podjazdach, szczególnie kamienistych, czy z korzeniami daje to dużo więcej mocy niż przy platformach. Jazda po nierównościach, wertepach w spd to żaden problem – to przyjemność z pokonywania trudów terenu.

Radość

Jak już wspomniałam dla mnie spd to przyjemność i radość z efektywnej jazdy w terenie. Może zabrzmi to górnolotnie, natomiast czuję że wpinając buty ja i rower to jeden organizm. Polecam spd każdemu kto chce w swojej pasji rowerowej podnieść poprzeczkę i doskonalić technikę jazdy. I oczywiście poczuć radochę z pokonywania przeszkód w terenie.

Historia spd zaczerpnięta z portalu polskanarowery.sport.pl.

Posted in AKCESORIA and tagged .

4 Comments

  1. ja odczuwam minusy spd:
    1. na mokrych, śliskich, skośnych przejazdach po korzeniach i kamieniach gdy oba z kół lubią uciec w bok o dobre paręnaście cm, teran po bokach nie jest przyjazny i odpuszczam kręcenie czekając gotowy do wypięcia
    2. na stromych, technicznych zjazdach gdy musisz uciec max w tył ale wypuszczając rower przed siebie i widząc stromiznę która powieksza się na głębszych uskokach mózg podpowiada ze jeśli przesadzisz to nie zdążysz się wypiąć lub przeskoczysz nad rowerem ale lądowanie na kamiennych schodach w twardych i śliskich „pikolakach” skończy się bardzo źle
    3. w terenie przeprawowym gdzie buty zaklejają się torfem,błotem i drobnym grysem (specyfika gór w których jeżdżę)
    ale staram się przyzwyczaić mimo wszystko, trzymaj kciuki! 🙂

    • Masz zupełną rację, również mam momenty kiedy zdaje mi się, że na platformach czułabym się bezpieczniej. Skosy jak najbardziej i jeszcze przejazdy przez potoki o nieznanym dnie, nigdy nie wiem co mnie tam czeka i czy nie zaliczę lotu do wody ;). Natomiast moją domeną są podjazdy i w tu spd sprawdza się znakomicie 🙂

  2. Co do ciągnięcia to efektywne pedałowanie nie polega na ciągnięciu pedału tylko na odciążeniu nogi naciskającej. Można wykonać sprint lub wspomóc się na górce, ale nie można tego robić cały czas, gdyż takie kręcenie bardzo obciąża kolana i plecy.

    • Hmm… nie zupełnie się z Tobą zgadzam, umiejętne pedałowanie to wyższa szkoła jazdy. Obciążenie kolan to nieumiejętne pedałowanie i brak dobrej techniki jazdy. Jazda w spd polega właśnie na pchaniu i ciągnięciu jednocześnie, co zupełnie nie oznacza siłowania się z pedałem. To właśnie technika, a niestety mało kto zwraca na to uwagę. A na kolana narzekają raczej właśnie Ci, którzy niewłaściwie pedałują.

Dodaj komentarz