Rowerowa wartość dodana

Wartość dodana to coś ekstra, coś co sprawia, że lubimy  tą konkretną rzecz, a nie na inną. Z pewnością wartość dodaną mają Święta, a dzisiaj wigilia Bożego Narodzenia. W święta możemy spotkać się z kimś kogo dawno nie widzieliśmy, jesteśmy dla siebie bardziej życzliwi, siadamy razem do stołu. Idąc tym tropem stwierdzam, że rower dostarcza wiele wartości dodanej, przynajmniej mnie.

W najróżniejszych artykułach jazda na rowerze wspominana jest w kwestii aktywnego spędzania czasu, pozytywnego wpływu na nasz organizm, śrdowisko, a nawet finanse, bo oszczędamy na transporcie. Dla mnie jazda na rowerze to coś więcej. Najbardziej lubię te chwile, kiedy na trasie poznaję kogoś nowego. Uwielbiam poznawać nowe osoby, przez kilka chwil rozmawiać o wszystkim i o niczym wiedząc, że niektórych z tych osób nie spotkam nigdy więcej. Kilka dni temu przy zabytkowej chacie we wsi Kakonin położnej u stóp Łysicy zrobiłam postój. Dzień choć grudniowy był raczej wiosenny niż zimowy. Wystawiłam buzię do słońca i cieszyłam się tą właśnie wyjątkową chwilą. Podszedł do mnie pan, ubrany zwyczajnie, trochę zatroskany… zagadnął. Okazało się, że to tubylec, mieszakniec Kakonina. Zaprosiłam go, żeby usiadł obok mnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Fenomenem takich spotkań jest to, że otwieramy się przed zupełnie obcą osobą. Dowiedziałam się o jego kłopotach w domu, powiedział mi za czym tęskni tak bardzo, że aż łza mu się zakręciła w oku. Opowiedział jak kocha to swoje miejsce na ziemi i że chciałby w zdrowiu dożyć wiosny. Ja opowiedziałam mu, że przyjechałam do Kakonina posiedzieć chwilę w ciszy, pogapić się na moje ukochane góry, o tym, że mam gorszy dzień ze smutkiem w tle, który przyszedł nie wiadomo skąd. Po kilkunastu minutach pojawiło się dwóch turystów z plecakami. Dosiedli się do nas, dwóch młodych chłopaków z południa Polski. Przegadaliśmy razem niemal godzinę. Kiedy się żegnaliśmy każdy z nas był uśmiechnięty. Podziękowałam chłopakom i panu z Kakonina za to, że poprawili mi humor. Pan z Kakonina podziękował mi, że mógł się wygadać. Chłopaki z uśmiechem pognali na Łysicę.

Niezwykły zbieg okoliczności. W grudniu, na jakimś zadupiu w ciągu kilkunastu minut pojawia się towarzystwo do rozmowy. Ile takich rozmów na trasie odbyłam? Tysiące. Każde spotkanie inne, każde warte zapamiętania. Każdy rozmówca wyjątkowy na swój sposób. Turysta, pasjonat rowerów, czy miejscowy zagadany przed sklepem. Wspomnienia takich chwil zawsze wywołują u mnie uśmiech.

Tamtego dnia, jadąc do domu z Kakonina pomyślałam, że to właśnie takie chwile sprawiają, że jest fajnie. To jest ta rowerowa wartość dodana. Marzę o tym, żeby móc jeździć jak najdłużej i jak najdłużej cieszyć się tym co daje mi jazda na rowerze – cudowne spotkania. Wartość dodana, której nie da się zmierzyć.

Życzę Wam jak najwięcej wspaniałych spotkań na trasie i cudownych Świąt Bożego Narodzenia 2015.

Posted in BLOG and tagged .

Dodaj komentarz