„Strategia mistrza” – grzeszny i święty Lance Armstrong

Na „Strategię mistrza” szłam z mieszanymi uczuciami. Recenzje średnie, opinie widzów też dalekie od zachwytów. Po seansie zrozumiałam, że to nie jest film dla każdego. Mnie spodobał się bardzo. Lubię filmy, których bohaterem jest postać nieoczywista. Jednocześnie grzeszna i święta. Tak jak Lance Armstrong. No i wspaniała gra Bena Fostera, który doskonale oddał dwoistość natury Armstronga. To film o tym, jak łatwo się pogubić w dążeniu do celu za wszelką cenę, jak łatwo uwierzyć, że jest się Bogiem. 

Śmiało mogę przypuszczać, że historię Lanca Armstronga znają niemal wszyscy, nie tylko wielbiciele kolarstwa. Sprawa dopingu i dyskwalifikacja siedmiokrotnego zwycięzcy Tour de France była wielką sensacją. W jednej z ostatnich scen „Strategii mistrza” pokazany jest fragment wywiadu Oprah Winfrey z Armstrongiem. Pamiętam ten wywiad. Oglądałam go następnego dnia po nagraniu. Pamiętam, że czułam się jak oszukane dziecko, które wierzyło w św. Mikołaja i nagle dowiedziało się, że to ściema i wcale go nie ma. Dla mnie Armstrong był wielkim człowiekiem i kolarzem. W jednej chwili mit runął, a Lance okazał się oszustem. Słuchając wywiadu paradoksalnie nie miałam żalu, o to że brał, nie on jeden, natomiast było mi smutno, że mnie oszukał. Przez wiele lat powtarzał, że nie miał pozytywnych wyników testów antydopingowych,  a tu taka sytuacja.

„Strategia mistrza” opowiada o tym jak Lance Armstrong staje się marką podszytą wielką manipulacją. Kolejne zwycięstwa w Tour de France, których nie miałby gdyby nie „The Program”- strategia dopingu. W wywiadzie z Winfrey zapytany o to, czy bez dopingu i wspomagania którykolwiek z kolarzy byłby w stanie siedem razy z rzędu wygrać wielki tour, Lance odpowiedział, że wg niego nie.

7705876.3„Strategia mistrza” kojarzy mi się z serialem „Zabić z miłości”. Coś dobrego i wspaniałego może doprowadzić do tragedii. Lance Armstrong z całą pewnością kochał kolarstwo i życie. Z całą pewnością wykazał się wielkim hartem ducha w walce z rakiem. Z całą pewnością pomógł wielu ludziom chorym na raka za pośrednictwem założonej przez siebie fundacji Livestrong. Z całą pewnością był wielkim kolarzem. Z całą pewnością stosował doping. Z całą pewnością kłamał.

Co zatem stało się, że z miłości do życia i kolarstwa zrodziło się oszustwo na tak wielką skalę? Pojawił się strach przed przegraną. Strach tak wielki, że żadna cena za zwycięstwo nie była zbyt wysoka. W „Strategii mistrza” pokazano, że początki stosowania dopingu przez Armstronga to czas kiedy chciał wygrywać. Już zawsze. W walce z chorobą. W czasie wyścigów. Jasno wyznaczony cel – zwycięstwo – to droga, w czasie której nie bierze się jeńców. Albo stosujesz doping i wygrywasz, albo cię nie ma.

<a href="http://www.aleszprycha visit our website.pl/wp-content/uploads/2015/11/rs_1024x759-150611153043-1024-lance-armstrong-ben-foster-the-program.jpg”>Po lewej Lance Armstrong, po prawej aktor Ben Foster
Po lewej Lance Armstrong, po prawej aktor Ben Foster

„Strategia mistrza” to dla mnie film nie tylko o aferze dopingowej Lanca Armstronga. To przede wszystkim historia człowieka, który pogubił się w dążeniu do celu. Przejął kontrolę nad każdym aspektem swojego życia, a potem stał się jego niewolnikiem. Lance Armstrong – zwycięzca – przegrał z samym sobą. I miał rację mówiąc „ ból jest chwilowy, kapitulacja wieczna”. Mówił tu o kolarstwie, jednak przenosi się to i na życie. Lance Armstrong będzie zapamiętany jako ten od afery dopingowej i niewielu będzie pamiętać, że był mistrzem swojego kraju i mistrzem świata.

„Strategię mistrza” to dobry film, szczerze polecam.

Posted in BLOG and tagged , .

One Comment

Dodaj komentarz